<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Jako duch nad wodami…">
<author_1="SŁAW.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="11">
<date="1951-11-01">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jeszcze nie przebrzmiały echa nominacji mister Mac Clarka, generała w służbie czynnej (z dowództwa sił lądowych USA) na ambasadora w Watykanie. Jeszcze Truman nie ochłonął z wrażenia po burzy protestów, które go zmusiły do „chwilowego odroczenia” nominacji gen. Clarka. Jeszcze Watykan nie otrząsnął się z deszczu cynicznych pochwał, które zebrał, z okazji nominacji gen. Clarka, w kapitalistycznej prasie amerykańskiej i zach.-europejskiej (Watykan — „najlepszy ośrodek nasłuchu na świecie, pozwalający na zdobywanie różnych wiadomości”…) — a już na osi W-W zatrzepotała nowa jaskółka.
Oficjalny organ Watykanu „Osservatore Romano” zamieścił artykuł pióra samego redaktora naczelnego, hrabiego della Torre — nacechowany skrajnym pesymizmem. Zbyteczną będzie rzeczą dodać, że artykuł poświęcony jest sprawie pokoju i wojny…
Jak przystało na prawdziwego idealistę hr. della Torre podkreśla, że amerykańskim miliarderom i odwetowcom hitlerowskim nie chodzi o żadne tam interesy materialne czy względy polityczne (np. panowanie nad światem), lecz jedynie i wyłącznie o… idee. „Kryzys nie jest już polityczny — pisze dosłownie „Osservatore Romano” — wypływa on z przeciwieństw ideologicznych” (i rozgrywa się) „w płaszczyźnie idei, a nie faktów i interesów materialnych”.
Wyszedłszy z tak nieskazitelnie idealnych przesłanek, „Osservatore Romano” usiłuje za wszelką cenę dowieść, iż wszelkie próby, zmierzające do odprężenia międzynarodowego i zapobieżenia kataklizmowi wojny są — niestety, niestety — całkowicie, ale to całkowicie daremne.
Wniosek? Bardzo prosty i łatwy — dla hrabiego della Torre i „Osservatore Romano”. Skoro tylko — powiada organ watykański — uda się przekonać opinię publiczną (krajów za dolarową kurtyną), iż
„cena pokoju jest zbyt wysoka i że lepiej zgodzić się na śmiertelne ryzyko, byleby już raz z tym skończyć, wówczas wojna będzie usprawiedliwiona”.
Trzeba bezstronnie przyznać, iż „Osservatore Romano” bardzo łatwo i bardzo szybko pogodził się ze śmiertelnym ryzykiem dla setek milionów maluczkich, setek milionów prostych i uczciwych nie-hrabiów, nie-szambelanów, nie-miliarderów. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>